bordo

dystans

Posted on: November 30, 2006


Rumak pogubił podkowy i osiwiał ze starości.
W końcu padł na piaszczystej wydmie.
Tego dnia śmierć była szefem kuchni.
Na kolację zjadł więc żylastą koninę.

O świcie pieszo ruszył na wschód.
Słyszał kiedyś o Kolei.
W myślach już jedzie na jej grzbiecie.
Nie wie jednak gdzie mieszka metalowa bestia.
Świadomość tego rozprasza marzenie.

Horyzont jest tak bliski, że teraz nie ma to znaczenia.
Jest bliższy niż wczoraj, niż dziesięć lat temu.
Już czuje w nozdrzach zapach człowieka.

Jest blisko.
Szybko!
On też biegnie w jego stronę.
Wyciągnął pistolet.
Zadrżały mu dłonie.
Odbiło się koniem :]

Swąd prochu – to koniec.

2 Responses to "dystans"

‘…z nutką patosu…’ cokolwiek miałoby to znaczyć :P

Podoba mi się :)

Pięknie! I nareszcie “śmierć” nie jest kobietą!

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s

past

stats

  • 10,724 hits

.. to clear the view
%d bloggers like this: